PortalZeglarski.com
261 dni
23H 27M 37S

Wydarzenia wszystkie

listopad »
Nd
Pn
Wt
Śr
Cz
Pi
So

01

02

03

04

05

06

07

08

09

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30




NEWS
02.02.15
- Sailnews Świat
« POWRÓT

Wyprawa SELMA-ANTARKTYDA-WYTRWAŁOŚĆ


Ciąg dalszy wyprawy

S/Y SELMA EXPEDITIONS, 200 MIL (MNIEJ NIŻ 400 KM.) OD PRZYLĄDKA ADARE U WRÓT MORZA ROSSA I JUŻ PONAD 2000 MIL OD HOBART. ADARE TO MIEJSCE PIERWSZEGO LĄDOWANIA CZŁOWIEKA NA ANTARKTYDZIE, CO ODBYŁO SIĘ ZALEDWIE 120 LAT TEMU.

Wiatr od W-NW o sile 3 do 5. Słońce świeci do późnego popołudnia.
Temperatura wody poniżej zera. Wokół, co raz, pojawiają się growlery i góry lodowe. Od czasu do czasu humbaki. Jesteśmy 2,000 Mil od Hobart i już 16,000 Mil (prawie 30 tys. km.) od startu naszej wyprawy "SELMA-ANTARKTYDA-WYTRWAŁOŚĆ" w Ushuaia - 10 miesięcy temu.

Od wyjścia z Hobart nie używamy silnika. Płyniemy wyłącznie pod żaglami w rytmie zmieniających się wiatrów i pogody. Od 2 tygodni nie spotkaliśmy żadnej jednostki pływającej. Na niebie nie widać żadnego samolotu. W zasięgu wzroku nie ma żadnych innych ludzi! Jednak wiemy że kilkadziesiąt mil dalej znajduje się inny jacht - super nowoczesna Katharsis II, którą poznaliśmy w trakcie regat Sydney Hobart w grudniu 2014. Codziennie przekazujemy sobie swoje pozycje.

Przeszliśmy już granicę koła podbiegunowego. Jesteśmy po drugiej stronie i cokolwiek by to nie znaczyło, na naszej skali zrobiliśmy kolejny krok do celu. Po ubiegło-tygodniowych sztormach - obecnie spokojne wiatry wiozą nas powoli w dobrym kierunku. Na razie "bezludne sześćdziesiątki", a obecnie prawie "siedemdziesiątki" Oceanu Południowego są dla nas nad wyraz łaskawe.
Krzepniemy w żeglarskim rzemiośle, podnosimy zdolność bojową załogi do pływania w trudnych warunkach, wiemy że niedługo nadejdą. Jesteśmy na to gotowi, po to trenowaliśmy dwa lata.

Przepływamy koło malowniczej góry lodowej zasiedlonej przez pingwiny. Walą na gapę przez ocean. Ciekawe czy na Madagaskar? Nadeszła kolejna noc-nienoc.
Mimo późnej pry - nadal jest jasno z doskonałą widocznością. Na bieżąco sprawdzamy prognozy zalodzenia Morza Rossa i bariery paku lodowego pomiędzy Oceanem Południowym i tym wewnętrznym morzem antarktycznym, nie na darmo nazywanym - "najzimniejszym morzem na Ziemi". Czekamy na odpowiednią chwilę.
Na właściwy przesmyk - aby przedostać się przez prawie 200 km. barierę lodową i wpłynąć na Morze Rossa. Sytuacja cały czas nie jasna. Wyczekujemy.
Musimy być ostrożni, przed nami jeszcze co najmniej dwa miesiące żeglugi.
Nie chcemy niepotrzebnie ryzykować, a jeśli będziemy wchodzić w lód to tylko na "pewniaka". Oczywiście, najlepiej gdyby udało znaleźć się "czystą wodę" i aby lód udało się ominąć. Zobaczymy co przyniosą najbliższe dni.

Właśnie zjedliśmy ze smakiem ostatnie kromki chleba z Tasmanii. 40 bochenków zeszło w dwa tygodnie, to jeden chleb na 50 mil. Zaczynamy własne wypieki, nie ma wyjścia. Piecyk podgrzewa nam wnętrze na tyle, że na razie pozbyliśmy się wilgoci. Jest chłodno, ale chyba zaaklimatyzowaliśmy się na tyle, że przestało to nam przeszkadzać. Wszyscy są zdrowi, nikt się nawet nie zaziębił. Wzajemne zrozumienie i troska, pomoc z każdej strony, swobodna atmosfera. Tak też chcemy kończyć ten rejs, na co wszyscy mamy nadzieję.

Ciekawostka dla odbiorców naszych relacji:
- Selma właśnie znajduje się w regionie na którym Antarktyczny Prąd Okołobiegunowy, na styku Oceanu Atlantyckiego i Indyjskiego, ma przepływ 215 milionów metrów sześciennych na sekundę! Dla porównania - łącznie wszystkie rzeki na Ziemi pchają "zaledwie" 1 milion metrów sześciennych na sekundę!


Podejście do Morza Rossa. 69° 38.24S, 174° 08.04E ==================================================

Za nami już dwa tygodnie rejsu, wkraczamy w pierwszą decydującą fazę tego etapu Wyprawy "SELMA-ANTARKTYDA-WYTRWAŁOŚĆ". Cały czas pamiętamy o hasłach Shackletona, któremu dedykujemy ten rejs: "Wytrwałość i Bezpieczeństwo". Po przekroczeniu koła podbiegunowego mieliśmy kilka dni monotonii. Ale to już historia. Pomału rośnie napięcie i ekscytacja przed wejściem za 70 równoleżnik i spotkanie z jeszcze bardziej zwartym pakiem lodowym. Czas wyczekiwania i szukania przejścia dalej na Południe - na Morze Rossa.

W sterówce panuje pełne skupienie i ciągłe egzaminowanie zdjęć satelitarnych, map lodowych i raportów. Bierzemy także pod uwagę nasze doświadczenie z poprzednich wypraw na Antarktydę. Płynąc na południe napotykamy regularnie na pasy gruzu lodowego. Wtedy odbijamy na wschód.
Bezpieczeństwo przede wszystkim. Płyniemy na żaglach. Kapitan cały czas analizuje, którym halsem szybciej oraz - bezpieczniej - płynąć.

Dzisiaj rano przywitał nas zapowiadany silniejszy wiatr z południa. A więc - bajdewind. Sternicy ubierają kominiarki i gogle narciarskie. Zapowiada się niezła jazda. Pojawia się słońce i żegluga staje się bardziej przyjemna. Pod wieczór morze się wypłaszcza i jacht mknie po płaskiej tafli wody pośród połyskujących w promieniach słońca - lodowych growlerów. Jednak czasami musimy przebijać się przez smugi bardziej zwartego lodu. Wtedy obserwator
("oko") na maszt i z wysokości szukamy luki z rzadszym lodem. Zaczyna się praca żaglami, ciasne manewry i slalom między bryłami lodu.

Wiemy z przekazów satelitarnych, że żeglująca niedaleko KATHARSIS II po walce z gęstym lodem, wykorzystując moc swego potężnego silnika - przeszła przez pak w okolicach przylądka Adare. Gratulacje! W ten sposób KATHARSIS II stała się jednym z bardzo niewielu jachtów i pierwszym z polską załogą, które dotarły na to najzimniejsze morze świata. My jednak tej drogi nie wybieramy, aż tak nie chcemy ryzykować. Wg zapowiedzi meteo za kilka dni będzie tu duży sztorm. Sztormowanie w sąsiedztwie growlerów i gór lodowych nie jest bezpieczne. Dlatego postanawiamy - "odkleić się" od paku lodowego i pożeglować na Północ. Poczekamy co sztorm zrobi ze zwartym pasem lodu i ponownie spróbujemy potem - na ogonie sztormu - wjechać wschodnim wejściem, oczywiście jeśli wiatr go nie zamknie.

Będziemy monitorować sytuacje i informować Was na bieżąco, jeśli łączność pozwoli. To dopiero początek, przedsmak najlepszego. Adrenalina raczej szybko nas nie opuści.

AS / opr. JJC

Pozdrawiamy z pokładu Selmy,
- Piotr oraz Jacek, Duszan, Krzysiek, Artur, Damian, Luby, Kris, Leon, Wifi i Tomek.

 

Wyprawa SELMA-ANTARKTYDA-WYTRWAŁOŚĆ

powrót

Kopiowanie i powielanie treści portalu wymaga zgody redakcji Zapoznaj się z regulaminem

 

Skomentuj powyższy artykuł

  Aby dodać komentarz, zaloguj się
Zamknij okno [x]

REJESTRUJ

ZAPOMNIAŁEŚ HASŁA?

E-mail:

REDAKCJA SAILPORTAL.PL

bluefin"at"interia.pl

Telefon komórkowy:

+48 601 233 434

Formularz Kontaktowy



Imię i nazwisko
*  E-mail
*  Temat wiadomości
*  Treść wiadomości

* pola obowiązkowe
Aby wysłać formularz wpisz hasło z obrazka
obrazek