391 dni
15H 27M 20S

REGATY POLONEZA KALENDARZ

lipiec »

01

02

03

04

05

06

07

08

09

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

NEWS
19.09.11
- Regaty Polonez Cup Sailnews
« POWRÓT

Relacja Marka Lewensteina zdobywcy Pucharu Poloneza 2011


Informacja Prasowa Szczecin 15.09.2011

 

Relacja Marka Lewensteina zdobywcy Pucharu Poloneza 2011

Co do przebiegu regat, rozpoczęło się nieco pechowo - wystartowałem przy końcu stawki bo tak jak Mikołajowi w ub.r. zaczął mi wychodzić spinaker z przygotowanego na dziobie worka. Trochę czasu zajęło mi posprzątanie a mając przed sobą 200 Mm w linii prostej specjalnie się nie przejąłem. Okazało się zresztą ze na razie spinaker niepotrzebny i pożeglowałem połówka powoli dochodząc wolniejsze jachty. Krystiana, który miał kłopoty z nowo sprowadzonym Farrem 37 (typowałem go przed regatami na faworyta). Cześć łódek pojechała bardziej na wschód na gennakerach, ja najkrótszą droga na Dueodde. W nocy stanęliśmy na flaucie w większej grupie. Chyba pierwszy zorientowałem się ze coś się ruszyło z południa, postawiłem spinakera i wyprzedziłem Jole na "Polusie" Innych jachtów nie mogłem zidentyfikować. W dzień, jadąc na spinakerze dogoniłem i przeszedłem Czarka na Skorpenie ( szybszy QT Drifter 25 ) i bezpośrednio przed sobą miałem Mietka na Taurusie "Zryw".

Przed Christiansoe miedzy mną i Skorpena Przeszedł idąc już z powrotem Edek na "Trochusie III" który halsował w stronę Svaneke. Christiansoe robiłem koło 9-10 na spinakerze w pełnym słońcu w asyście którejś z trzebieskich jotek. Pojechałem trochę na spinie na połówce i zmieniłem go na G I. Początkowo jechało się dobrze od połówki do bardzo pełnego bajdewindu z prędkością ponad 5 węzłów. Później, w połowie drogi do Hamerodde przyszła duża zmiana , tak z 15- 20 stopni i zacząlem dziabać pod fale mniej niż 4 węzły. Zdecydowałem odpaść na Svaneke zamiast iść jak większość wokół Bornholmu i to była decyzja, która "zrobiła" wyścig. Jechałem burtą do fali 5,1-5,5 węzła do samego Svaneke. Przed sobą daleko widziałem żółte mylarowe żagle Trochusa. Wiatru przybywało zmieniłem G I ( 18,5 m) na 14,4 bez straty na prędkości i halsowałem się przy brzegu, na płaskiej wodzie w kierunku Dueodde. Jeszcze wcześniej odebrałem jak wszyscy komunikat meteo mówiący o tym ze wiatr będzie odkręcał na SW a potem na W. Poszedłem na E ok 12 Mm w stronę Kołobrzegu, a potem po zwrocie początkowo w kierunku Sassnitz w słabnącym i wypełniającym zgodnie z prognoza wietrze. Oczywiście najpierw G I potem Gennaker 32 m, a w końcu spinaker 43 m. Przy silnym wietrze wg żony, która śledziła całą akcję - dochodziłem Trochusa, niestety przy słabnącym wietrze szybko się oddalał (dla niepoinformowanych to znakomicie wykonana, turystyczna wersja LG 755). Rano na wreszcie zobaczyłem spinakera "Loki" (Beneteau First Class 8) i już bylem pewien że jest dobrze, bo to znacznie szybsza łódka o gorszym przeliczniku. Weszliśmy w niewielkiej odległości przy bardzo słabym, kręcącym wietrze i dużej martwej fali. W porcie stały "Stocznia Ustka" Trochus" Karfi" i Bluefin. Bylem pewien ze jestem w czołówce tym bardziej ze Krzysiek Na "Bluefinie", który przyszedł ok godz. wcześniej płynął poza konkursem. W regatach nie spałem wcale, sterowałem ręcznie, autopilota używałem jedynie przy zmianie żagli. Dużo pracowałem żaglami, szczególnie na spinakerze. Myślę ze to + właściwa decyzja taktyczna na zmianie (Tak ocenił śledzący cały wyścig Andrzej Arminski) "zrobiła" mi wyścig i pozwoliła wygrać ze znacznie szybszymi łódkami.

Nie ukrywam ze choć wiedziałem że jestem w czołówce, zwycięstwa się nie spodziewałem nie znając czasów mety konkurentów aż do ogłoszenia oficjalnych wyników w sobotę. Bylem i jeszcze jestem bardzo wzruszony bo ten Puchar zdobywali wcześniej moi Przyjaciele i Nauczyciele z których większości już z nami nie ma. Jestem osobiście wdzięczny Krzyśkowi Krygierowi za to ze potrafił reaktywować prawdziwe morskie regaty i robi to w znakomitym stylu. Mam nadzieje że będzie to impuls do kolejnych morskich wyścigów, takich jak kiedyś bywały. Zapraszam na kolejną XIII Edycję Regat Poloneza - szczegóły www.regaty-poloneza.pl

Kilka słów o sobie i jachcie: pływam już 50 lat. Do tego pierwsze kroki stawiałem pod kierunkiem Trenera, a nie instruktora, stad dobre podstawy i motywacja do pływania tak dobrze jak to jest możliwe. Dlatego obce mi jest wożenie d.... bo przyjemność w żeglowaniu czerpię właśnie z tego że lubię sam sterować (rumplem, nie kołem), lubię regulować żagle i zmieniać w razie potrzeby. Wolę zmienić jeden dobry sztaksel na drugi niż stosować roler (bo nigdy zrolowana genua nie będzie tak sprawna jak na raksach lub w owiewce). Tu takich jak ja przezywają od ADHD.

Lubię pływać załogowo, mam paru przyjaciół z którymi się dobrze dogadujemy i pływa nam się znakomicie bo każdy wie co ma w danej chwili robić, a do tego każdy każdego może zastąpię na każdym stanowisku. To czysta przyjemność.  Z drugiej strony mam doświadczenia załogowe od żaglowca po czartery Greckie i Chorwackie i prawdę mówiąc za prowadzeniem czarterów nie przepadam i tego nie robię bo nie muszę. Wolę pływać sam niż użerać się z "filozofami" którzy wszystko wiedza lepiej bo kolega szwagra ma na Mazurach taki jacht z 2 kołami i mu opowiadał jak się żegluje.

Przyprowadziłem "Kiwi" 3 lata temu z Zat. Botnickiej płynąc do Sandham z kapitanem (papierowym), z którym z powodu różnic w sposobie żeglowania nie potrafiłem się dogadać. On miał kapitańskie nawyki z jotek (stanie w zejściówce z lornetką i robienie w gacie), a mnie taka pomoc potrzebna nie była. Jak go wysadziłem spokojnie dopłynąłem do domu mimo awarii sztagu i sztormu 8-9 B . Spokojnie i bez niepotrzebnych nerwów.

Kiwi to jacht regatowy o długości 7,3 m z zeszłego stulecia bardzo dobrze wyposazony turystycznie, co jak widać nie przeszkadza mu wygrywać regat z jachtami młodszymi. W tej chwili jest na sprzedaż więc wszyscy zainteresowani mogą się ze mną kontaktować w tej sprawie. Kontakt podany jest na www.portalzeglarski.com w dziale ogłoszenia.

Jeszcze jedno, w pływaniu samotnym jest cos metafizycznego, można przemyśleć wiele spraw, o których w lądowym, zaganianym świecie nawet by się nie pomyślało.

Spróbujcie, myślę ze warto.

Marek Lewenstein zwycięzca Pucharu Poloneza 2011 s/y Kiwi

 

 

2011 Regaty Poloneza

back

Kopiowanie i powielanie treści portalu wymaga zgody redakcji Zapoznaj się z regulaminem

 

Zamknij okno [x]

REJESTRUJ

ZAPOMNIAŁEŚ HASŁA?

E-mail:

REDAKCJA SAILPORTAL.PL

bluefin"at"interia.pl

Telefon komórkowy:

+48 601 233 434

Formularz Kontaktowy



Imię i nazwisko
*  E-mail
*  Temat wiadomości
*  Treść wiadomości

* pola obowiązkowe
Aby wysłać formularz wpisz hasło z obrazka
obrazek






Zamknij okno [x]

X