WYDARZENIA - KALENDARZ
maj »
01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
OGŁOSZENIA
26.05.12 - Sprzedaż
SPRZEDAM JACHT MORSKI FUTURO (280000 zł)
Sprzedam pełnomorski jacht żaglowy Delphia 37 (350000 zł)
Szukamy stałego członka załogi do Teamu Regatowego
BIOGRAFIA
Krygier Krzysztof - (07.09.1970 Szczecin), kapitan jachtowy (1995), kapitan motorowodny (2005), wykształcenie wyższe mgr Ekonomii, przedsiębiorca - właściciel firmy Jacht Full Service, Bluefin właścicielem firmy świadczącej usługi skierowane do żeglarzy, prowadzi rejsy, kursy i szkolenia, redaktor naczelny www.portalzeglarski.com
Od 2010 jest organizatorem Bałtyckich Regat Samotnych Żeglarzy o Puchar Poloneza. Aktualny Mistrz Polski od 2009r w klasie KWR, zwycięzca i uczestnik wielu regat. Od 2010 jest członkiem Klubu Żeglarzy Samotników z numerem członkowskim nr 49, oraz członkiem założycielem i v-ce komandorem YKP Świnoujście 2010r.
W żeglarstwie od 1986 r. Członek Pałacu Młodzieży Szczecin(1986 - 1990), J.K.Wektor COŻ Trzebież (1990-1995), Pałac Młodzieży, Klub Żeglarzy Samotników (od 2010, skarbnik), YKP Świnoujście od 2010.
Żeglarstwo uprawia od 1987 r. pływając jako załoga, oficer i kapitan na jachtach i żaglowcach: Ruta, Petunia, Magnolia, Róża, Iwa, Lilia, Dar Młodzieży, Iskra II, Śmiały, Zbigniew Boliński, Azuryt, Mary, Mostal, Bluefin, Dar Szczecina, Zryw, Leo, Charlie, Avanti, Watra, Jaśmin, Kantapper i wielu innych.
Krzysztof urodził się w Szczecinie. W tym przepięknym morskim mieście Pomorza Zachodniego dorastał. Jego pierwsze kontakty z wodą to były spacery po wspaniałych i wyniosłych Wałach Chrobrego, podziwianie rzeki Odry ze stojącym jeszcze przy nich statkiem liceum: Konstantym Maciejewiczem, czy wycieczki z ojcem do mariny Gocław i stoczni Jachtowej Im. Teligi gdzie pierwszy raz mógł zobaczyć prawdziwe jachty .......(wtedy to były prawdziwe drewniane jachty z duszą). Edukację też zaczął w szkole o charakterze morskim - podstawówka w której zaczynał swoją edukację była im. Konstantego Maciejewicza. Pod koniec szkoły podstawowej wiedział kim chce zostać: marynarzem ..... pochłaniała go marynistyka, fascynował się książkami o tematyce morskiej, połykał je jak świeże bułeczki (warto przypomnieć że były to czasy literatury pisanej - internetu nie było). Trafił dobrze bo do słynnego Ekonomika nr 2 gdzie dyrektorem była Elżbieta Marszałek. Dzięki niej Ekonomik był jedną z najbardziej morskich szkół w Szczecinie, co ciekawe większość uczniów to były dziewczęta.
Dzięki Ekonomikowi nr 2, Wodnej Drużynie harcerskiej i dzięki Lidze Morskiej mógł po raz pierwszy zrealizować swoje marzenia chłopięce - po raz pierwszy stanął na jachcie i mógł spróbować tego o czym dawno marzył: o swobodnym żeglowaniu. Pierwszy kontakt z jachtem był prozaiczny: Ekonomik zorganizował wycieczkę do HOM aby młody narybek mógł przyjrzeć się z bliska jachtom i popłynąć na krótki rejs. Rejs nie był byle jaki: popłynęli na prawdziwym rarytasie tamtych czasów - na poczciwej Vedze bez silnika o harcerskiej nazwie s/y Watra. Rejs był krótki, ale fantastyczny, wspaniale wiało, jacht pięknie śmigał po Jeziorze Dąbskim. Wtedy też pierwszy raz miał możliwość dotknąć rumpla i sterować. Drugi rejs jachtem też był udany, wycieczka tym razem zawitała do pałacu Młodzieży i tam mieliśmy okazję popływać na folkboacie Jaśmin z Adamem Załuskim.
Trzecie pływanie w życiu okazało się bardzo wyjątkowe. Ekonomik wysłał swoją reprezentację uczniów na rejs „nockę" do Kanału Jacka, miała to być jego pierwsza dłuższa wyprawa z noclegiem na jachcie. Okazało się że na przystani zgłosiło się za mało prowadzących z doswiadczeniem i Krzysztof musiał wybierać: prowadzi sam z załoga neofitów jacht, albo wraca do domu, wybrał to pierwsze i poprowadził jako kapitan jacht typu skipperek. Do załogi dołączyły Diana i Natasza też bez jakiegokolwiek wcześniej przygotowania żeglarskiego. Załoga doborowa, pełna młodzieńczej werwy i wigoru zabrała się za uzbrajanie skipperka. Zadanie było trudne bo żadne z nich nie przeszło wcześniej szkolenia i nie mieli zielonego pojęcia jak zamocować talię, jak przygotować żagle, jak przywiązać fały, czarna magia i nic nie wiedzieli o żeglowaniu. Krzysztof wcześniej był tylko 2 razy na krótkich popołudniowych pływaniach i wiedział tyle że: jak się ostrzy to się wybiera żagle jak odpada luzuje ...........dziewczyny były 1 raz na jachcie ...... całe szczęście że pojawiła się dobra duszyczka Marta też z Ekonomika - pokazała jak i co trzeba zrobić, wypchnęła skiperka na wodę i popłynęli ......... Na jeziorze żeglowanie było piękne, 6 skipperków śmigało w jednym kierunku do Kanału Jacka. Wiała połówka więc płynęli znakomicie. Jak to zwykle bywa biednemu zawsze wiatr w oczy. Wpływając do Kanału okazuje się że połóweczka się skończyła, czas na halsowanie bo zrobił się mordewind. Halsowali, w pocie czoła, skipperek balastowy nie należy przecież do jachtów nadzwyczajnie pływających na wiatr, a tym bardziej w wąskim kanale i z załogą neofitów. Po pełnym przygód halsowaniu i zaliczeniu raz trzcin, w końcu dopłynęli na miejsce - 3 skipperki już na nich czekały, jeden popłynął na pomoc maruderowi który ostatni się jeszcze halsował. Więc podróż zakończyła się chyba z sukcesem? Nie rozwalili łódki, nie potopili się, i na dodatek nie dopłynęli ostatni. Po sklarowaniu łódki czas na zabawę, ognisko śpiewy i spanie po wyczerpującym dniu. Po obudzeniu się na drugi dzień, pora na szybkie śniadanko i powrót do portu. Klarując łódkę do wypłynięcia oczywiście zaliczyli małą wpadkę, Diana zawiązawszy fał grota na żaglu wiązaniem na kokardkę powiedziała że można ciągnąć fał. Krzysztof pociągnął i okazało się że kokardka, może dobra byłaby do zawiązania obuwia, ale nie do zawiązania fału - fał śmignął do góry. Wtedy poznali znaczenie powiedzenia: każda pała puszcza fała ......... po wejściu na maszt Krzysztof po trzykrotnie wiążąc jakieś supły wciąga grota i foka i mogą już odpływać. Dopłynęli na miejsce szczęśliwi i strasznie zmęczeni. W tych latach Krzysztof uczestniczył w wielu konkursach morskich zdobywając kilka razy pierwsze miejsca, w tym pierwsze miejsce drużynowo w międzynarodowym konkursie morskim sędziowanym m.inn. przez utytułowanego kpt. Kazimierza Kubę Jaworskiego. Brał również udział w rejsach na Darze Młodzieży, Iskrze II.
Dalej edukacja żeglarska toczyła się już normalnym torem, choć trzeba przyznać że tamta nocka nauczyła więcej praktyki niż późniejsze kilku tygodniowe kursy na żeglarza, później sternika jachtowego. W tym czasie żeglował w Pałacu Młodzieży na skipperach, Carinach, DZ-tach. Kilkukrotnie brał udział w tygodniowych obozach wędrownych z niezapomnianym Stanisławem Stankiewiczem, w obozach SKS w Podgrodziu gdzie na jachtach prowadził zajęcia dla grup sportowców z całej Polski, był instruktorem na kursach żeglarskich. Oprócz sekcji turystycznej Krzysztof zainteresował się w tym czasie sekcją morską. Pływały tam 2 jachty Zryw z kpt. Bogdanem Dacko i Magnolia z kpt. Zdzisławem Paską. Trafił na ten drugi. Zimą trzeba było wypracować godziny więc szorował razem z kolegami pumeksem burty przed malowaniem. Po przygotowaniu jachtu czas był na pierwszy rejs morski.
Ten pierwszy rejs morski zapowiadający się jako sielanka i tygodniowa zwykła krajówka (nie mogliśmy zawijać do obcych portów) dookoła Bornholmu, okazał się prawdziwym chrztem morskim. Już na Zalewie połowa załogi padła, po wyjściu w morze nie było lepiej, po jakimś czasie jedynymi zdolnymi do pracy zostali kapitan, 1 oficer kpt Lewicki i Krzysztof, który jako neofita musiał sterować czasami po 2 wachty bo nie było komu przyjść do steru . Cały tydzień wiało 5 do 7, deszcz, mokro, jacht ciężko pracował na fali, ukojeniem było schowanie się za Bornholm przed falą. Drewniana Magnolia oprócz swojego romantyzmu miała jeszcze wadę drewnianego jachtu: mocno ciekła. Po paru dniach wszystkie materace ze śpiworami były mokre, spać chodziło się w gumiakach i w sztormiaku. Po stanięciu przy kei GPK w Świnoujściu załoga miała takie przechyły ze wyglądała na całkowicie pijaną ...... takich zaburzeń równowagi nigdy później już nikt z nich nie miał. Po wielu rejsach na Magnolii i zrobieniu stopnia sternika morskiego kpt. Paska przechodzi na emeryturę. W tym czasie Krzysztof zaczyna żeglować w klubie przy COŻ Trzebież. Pływa na różnych jachtach od Nefrytów zaczynając, poprzez Czartery, kończąc na przywróceniu do żeglugi opuszczonego i zaniedbanego Taurusa o nazwie Mostal. Później 3 lata pływania w kilkumiesięcznych rejsach na jachcie Śmiały. Piękny jacht z tradycjami, Śmiały w tamtym czasie był świeżo po remoncie, więc pływanie na nim to była czysta przyjemność i nowe doświadczenia. W tym czasie też Krzysztof uzyskał stopień kapitański. Niestety w późniejszym okresie praca zawodowa, odciągnęła go od pływania, żeglował dorywczo na różnych jachtach i w różnych miejscach, do czasu aż kupił swój jacht i staruje na nim do dziś. W planach wiele marzeń do zrealizowania, a dzisiaj Krzysztof realizuje się w prowadzeniu portalzeglarski.com i w o organizacji Regat Poloneza.
KPT. KRZYSZTOF KRYGIER Szczecin, Polska
E-mail: bluefin@interia.pl
Telefon komórkowy: +48 601 233 434
Adres WWW: http://www.bluefin.pl/














